AKCJA REMONTOWA na Pomoście Miłości – WIOSNA 2025
Akcja remontowa – podsumowanie 🙂
Z ogromną radością przesyłam na Wasze ręce krótkie sprawozdanie z ostatnich działań. Dwie historie, dwie kobiety, dwa domy – i jedna wspólna opowieść o tym, jak dobro mnoży się, gdy je dzielimy.
POMOC DLA PANI ANI
W ramach prac remontowych w domu Pani Ani i pani Ewy, na dzień 5 czerwca 2025 roku łączna kwota wydatkowana na całą (równolegle prowadzone akcje- Ania Ewa) wyniosła 15 058,99 zł.
Zrealizowane deklaracje wpłat to 8 120,00 zł – reszta? Wierzę, że to „efekt Pelikana” 🙂 , który rozpostarł skrzydła i przyciągnął do nas Darczyńców spoza pierwotnej listy. Dzięki nim mogliśmy pchnąć ten remont do przodu i zakończyć konkretny, ważny etap.
Dla Pani Ani przeznaczyliśmy 10 778,61 zł.
Wśród najważniejszych wykonanych prac znalazły się:
- Montaż ceramicznego wkładu kominowego – zgodnie z normami budowlanymi, a przede wszystkim z troską o bezpieczeństwo.
- Uruchomienie kozy grzewczej – zakupiona wcześniej koza zyskała nową, specjalną ceramiczną podkładkę ochronną, a na ścianie po pożarze wymieniono uszkodzone kafle (cegiełki) na nowe.
- Podłączenie toalety, która od dłuższego czasu czekała na montaż – wcześniejsza instalacja była wadliwa i niebezpieczna.
- Montaż zlewu i wykonanie przyłącza – tu napotkaliśmy drobny zgrzyt: meble kuchenne zakupione rok temu miały otwór pod zlew w innym miejscu. Efekt? Blat wygląda nieco niesymetrycznie – niby drobnostka, ale dająca się zauważyć. Może coś tam jeszcze wymyślimy….
- Zakup i przygotowanie nowych rynien – dotychczasowe były zbyt krótkie, przez co deszczówka spływała bezpośrednio na drewniane ściany. To nie tylko kwestia estetyki – taka sytuacja to zaproszenie dla wilgoci, a potem: grzyba, gnicia, zniszczeń. Teraz nowy system czeka na montaż.
Znaczną część kosztów pochłonęła robocizna – dziś usługi są drogie, ale ci panowie naprawdę znają się na rzeczy. Co ważne, trzeba było też pokryć ich dojazdy z Gdyni do okolic Kościerzyny.
Tu jednak wydarzyło się coś pięknego – mąż Pani Ewy dołączył do ekipy remontowej i wspólnie z fachowcami pracował przy wielu zadaniach. Dzięki temu zarobił, a około 1 500 zł z kosztów robocizny u Pani Ani stało się jednocześnie realnym wsparciem finansowym dla jego rodziny. W praktyce – pomoc zatoczyła krąg.
Pani Ania wciąż marzy o łazience – z kabiną prysznicową, brodzikiem, baterią. Trzeba by położyć kafelki, pomalować ściany… Ale na razie musimy to odłożyć – dziś liczy się to, co pilne i niezbędne.
Planujemy także dokończenie ogrodzenia. Część już stoi, ale dom sąsiaduje z lasem oraz posesjami, na których – podobnie jak u Pani Ani – mieszkają psy i koty. Zwierzęta swobodnie przechodzą z jednego podwórka na drugie, co może stwarzać ryzyko. Tę inwestycję również zostawiamy na spokojniejszy moment.
POMOC DLA PANI EWY
Dla Pani Ewy przeznaczyliśmy 4 280,38 zł. Być może uda się jeszcze zdobyć małą zamrażarkę podblatową – sprzęt bardzo potrzebny, zwłaszcza przy oszczędnym gospodarowaniu żywnością i konieczności planowania zapasów na dłużej.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Pani Ewa ma łatwiej – ma rodzinę, męża i dzieci. Mąż, Pan Piotr, to prawdziwa „złota rączka” – potrafi zrobić wiele, zna się na remontach, a do tego mieszkanie znajduje się w mieście – w zasięgu ręki są sklepy, hurtownie, narzędzia. Wiedza, co kupić i jak coś naprawić, to ogromna przewaga. Ale u Pani Ani jest inaczej. Samotność, wieś, praca dorywcza i wynajmowany dom, który pochłania większość budżetu – to wszystko sprawia, że trudniej coś odłożyć, zaplanować, a tym bardziej zrealizować. Do tego mieszka ponad 70 km od miejsca, w którym stoi jej własny domek – to także bariera, czasowa i logistyczna.
Pani Ewa, choć „jakby tylko przeniosła się o kilka domków dalej”, żyje w zupełnie innym tempie – nocne dyżury, opieka nad seniorami, pomoc sąsiadom. Życie w biegu, walka z czasem, by zdążyć z przeprowadzką – to był dla nich najważniejszy cel ostatnich miesięcy. Udało się, choć dom wciąż przypomina pole bitwy – jeszcze pełen gruzu, kurzu i prowizorek. Ale… widać płomyki nadziei.
Jednym z takich świateł stała się kuchnia. Dzięki ogromnemu sercu Przyjaciół Fundacji, Pani Ewa otrzymała komplet pięknych mebli kuchennych – solidnych, praktycznych, lekko używanych. Meble zostały zdemontowane, starannie zabezpieczone i przewiezione na miejsce. Pan Piotr własnoręcznie złożył je w nowym lokum – tak perfekcyjnie, że kuchnia wygląda, jakby od zawsze była jego częścią. Może tylko blat trzeba będzie wymienić, ale to drobiazg.
Wraz z meblami rodzina otrzymała również kuchenkę i liczne drobiazgi kuchenne – bezgotówkowe wsparcie warte kilka tysięcy złotych. Można więc powiedzieć – jest po równo. W dodatku Pan Piotr pracował przy remoncie u Pani Ani, więc część wynagrodzenia (ok. 1 500 zł) trafiła znów do tej samej rodziny – jakby dobro wracało okrężną drogą, nie tracąc nic ze swojej mocy.
W załączeniu załączam zdjęcia z postępu prac – zarówno u Pani Ani, jak i Pani Ewy. Widzicie na nich m.in. ogrodzenie, które zapewni rodzinie Pani Ewy więcej bezpieczeństwa i prywatności – to ich własny mały azyl. Są też ujęcia z nowej kuchni – prosimy o wyrozumiałość, jeśli gdzieś widać jeszcze bałagan. Na porządek przyjdzie czas – dziś króluje czas pracy, wysiłku i wytrwałości. Córce marzy się łóżko – na razie go nie ma. Ale to rodzina, która nie narzeka. Działają – dzień po dniu.
Dołączam również zdjęcia z remontu u Pani Ani – każda cegła, każdy kafel, każdy rynnowy łuk to konkretne dobro, którego Wy jesteście częścią.
„Czynione dobro nie hałasuje, hałasujące dobro nie jest dobrem.”
– św. Jan Bosko
Za to uczynione dobro – ciche, skuteczne, prawdziwe – z głębi serca Wam dziękuję. To było dla mnie nie lada wyzwanie! Trochę inaczej, może trudniej, ale też z ogromnym ładunkiem emocji i odpowiedzialności – bo to pierwsza inicjatywa, którą poprowadziłam jako Fundacja.
Wiele rzeczy odbywało się „po drodze”, nie zawsze zgodnie z planem, ale właśnie dlatego tak bardzo porusza i cieszy fakt, że udało się – wspólnie – zrobić coś dobrego, coś trwałego, coś, co ma znaczenie.









Akcja remontowa – pierwsze efekty 🙂
Kwota łączna na cel akcji remontowej uzbieraliśmy kwotę 7.840 zł.
Za 4 030,38 zł został zakupione materiały budowlane wraz z siatką, płotem, słupkami i furtką.



AKCJA REMONTOWA – Wiosenne porządki serca
Wiosna… Dla jednych to czas porządków, odświeżania domów i ogrodów. Dla innych – to początek nowego rozdziału. Tyle że to „nowe” nie zawsze znaczy coś pewnego, pięknego, stabilnego. Czasem oznacza niepewność, ryzyko, lęk… Ale my – nasz POMOST – możemy to zmienić.
Gdy poznacie te historie, zobaczycie, że ci ludzie nie czekają, aż manna spadnie im z nieba. Nie stoją w miejscu – podjęli decyzję, działają, walczą. A my? My gotowi na Pomoście!Możemy stać na pomoście, do którego powoli podpływają na swoich łódkach życia – obciążonych balastem trosk, zmagań, samotnych nocy i niespełnionych marzeń. A nasze ręce? Są po to, by pomóc im dobić do brzegu.
Pani Ewa i Pani Ania – dwie kobiety, dwa światy, jeden wspólny los
Pani Ewa i Pani Ania – obie znane, obie kochane, obie zmagające się z własnymi burzami.
Pani Ania… Czy pamiętacie jej historię? Pomogliśmy jej zdobyć dom – miejsce, które miało dać schronienie, ciepło i spokój. Ale los lubi płatać figle. Ktoś, być może w dobrej wierze, zamontował ogrzewanie… tańsze, bez faktury. Łatwo się domyślić, jak to się skończyło. Wystarczyła iskra – i wybuch. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Tapczany, kuchenne szafki ocalały… ale podłoga się wypaliła, kafelki spadły od gorąca, a „koza” wykrzywiła się jak po walce z żywiołem.
Ania musiała wrócić na wynajęte mieszkanie. Musiała znów płacić. A jednocześnie – walczyć o siebie. Mimo trudności podjęła studia, bo świetnie zna angielski. Ale nauka „po kątach” nie daje ubezpieczenia, stabilności, ani poczucia bezpieczeństwa. Znalazła jednak nadzieję – możliwość pracy w szkole. Na razie staż, ale oficjalny, legalny, dający przyszłość. Tyle że by przedstawić dyplom, trzeba opłacić formalności. Koszt? Kolejne wyzwanie.
Ania jest samotna. A samotnym trudniej uzyskać pomoc. Chore dzieci, młodzież, seniorzy – ich losy poruszają ludzi, skłaniają do wsparcia. A ktoś taki jak Ania? Ktoś, kto walczy, ale jest wciąż „za silny”, by uznano go za potrzebującego? Dla takich ludzi często brakuje dłoni wyciągniętych w geście pomocy. A przecież pomoc powinna być nie tylko skuteczna, ale i mądra. Racjonalna. Przemyślana. Czasem właśnie ta cicha walka, która nie krzyczy, jest najbardziej godna wsparcia.
Jeśli możecie, udostępnijcie plakat o Ani. Może ktoś zna kogoś, kto zna kogoś… Kto pomoże?
Pani Ewa – serce, które nie umie przestać kochać
A Pani Ewa… To ktoś, kto oddałby ostatnią koszulę. Nie potrafi patrzeć obojętnie na czyjś ból. Czasem aż mnie to złości – bo ona chce pomagać wszystkim, nawet gdy sama ledwo stoi na nogach. Pyta mnie, czy może umyć okna. Za darmo. Po prostu, z dobroci. Powiedzcie – ilu znacie ludzi, którzy tak postępują?
Ale historia Ewy to też historia walki. Jej życie to nieustanna huśtawka między siłą a niemocą. Kiedyś, pod naporem problemów, stresu i niepewności, przestała chodzić. Musiała przejść terapię dzienną w szpitalu psychiatrycznym w Gdańsku. Powoli wróciła do sprawności, choć wciąż o kulach. A jednak… nawet w takim stanie idzie pomagać starszym ludziom. O kulach. Bo ktoś na nią czeka. Bo ktoś jej potrzebuje.
Niestety, choroba wciąż nie daje jej spokoju. Jej organizm reaguje na stres w dramatyczny sposób – najpierw bolą ją nogi, potem drżą, aż w końcu odmawiają posłuszeństwa. Ma problemy z utrzymaniem przedmiotów, czasem nawet z mówieniem. Od 14 lat żyje z tym stanem, ucząc się funkcjonować pomimo bólu i ograniczeń.
Jeśli ktoś chciałby pomóc pani Ewie, prosimy o zapoznanie się z potrzebami w przygotowanej ulotce informacyjnej.
Historia rodziny pana Roberta
Jakub Mateusz – to synowie pana Roberta z rejonów południa Polski w okolicach Krosna.
Historia rodziny jak zawsze pełna smutku, ale jednocześnie wiary w to, że można… można, kiedy ma się pokłady miłości. Tą miłością przepełniony jest pan Robert…
Blisko 17 lat temu mama chłopców i męża zostawiła… znalazła inną ścieżkę, by być szczęśliwą. Pan Robert został z niemowlaczkami i dwulatkiem. Nie poddał się, mieszkając na wsi, oddalonej kilkanaście kilometrów od malutkiej miejscowości, by móc zrobić codzienne zakupy, próbując pracować dał sobie radę. Dziś Jakub i Mateusz mają 16 i trochę więcej niż 17 lat. To super młodzi już mężczyźni… mają bardzo mało, ale Tatę wspierają na miarę swoich możliwości, dobrze się uczą, ale w skromnym, otynkowanym drewnianym i małym doku za wiele nie ma. Nie narzekają… pojawił się na pomost dzięki Siostrze Grażynie… Opowiedziała więcej… Bracia byli jeden jedyny raz na kolonii, w zeszłym roku MOPS przyznał wypoczynek – ale tylko jednemu… Brat zrezygnował… bo nie chciał korzystać z czegoś z czego Jego brat nie będzie mógł…
Chodzę schludnie ubrani – ale jak mówi Siostra to są rzeczy te same te same… Porozmawiałam z chłopakami i jak każdy ma marzenia – to co poniżej to naprawdę marzenia – drogie…, ale gdyby się udało…. Obaj chłopcy trenują piłkę gdzieś w okolicach, to ich naprawdę hobby i marzą by mieć coś co „zapiera dech”. Dla nich to 4 produkty poniżej…
Misja POMOSTU – Wasze ręce, Wasza obecność
POMOST to nie tylko wsparcie materialne. To coś więcej – to nadzieja i obecność. To wyciągnięta dłoń, kiedy ktoś dryfuje na skraju sił. Oni już walczą. Nie czekają na cud. Nie patrzą w niebo, licząc, że ktoś rozwiąże za nich ich problemy. Oni remontują, pracują, podejmują wysiłek. A my możemy sprawić, że ten wysiłek przyniesie owoce.
Potrzebne jest wsparcie – dla Ani, by mogła ukończyć studia i dokończyć odbudowe swejgo domku na polu. Dla Ewy, by mogła się rehabilitować, dalej pomagać innym – ale przede wszystkim by mogła godnie żyć, wraz ze swym mężem, dziećmi i Mateuszem, którego uratowała i przyjęła pod swój dach – dająć matczyne wsparcie.
Istnieją również stałe potrzeby Fundacji, pod którymi rozumiemy to, co Fundacja zawsze chęnie przyjmie, gdyż zawsze znajdą się potrzebujący, którzy czekają na niezbędne do życia rzeczy.
Lista stałych (ogólnych) potrzeb Fundacji
Nie musimy robić wielkich rzeczy. Czasem wystarczy drobny gest – udostępnienie informacji, rozmowa, wpłata choćby najmniejszej kwoty. To właśnie takie drobne kroki prowadzą do wielkich zmian.
Dołączcie do AKCJI REMONTOWEJ. Niech ta wiosna przyniesie coś więcej niż tylko porządki. Niech przyniesie nadzieję.
