Pelikan się zasiedział… ale serce pamięta drogę WIELKANOC 2026 r.
„Pelikan się zasiedział… 😊 ale serce pamięta drogę”
Kochani…
Pelikan trochę się zasiedział na Pomoście… Tak szybko mija dzień za dniem… aż nagle spojrzał dookoła. A tuwszystko zaczyna kwitnąć. Światło jakby inne. Powietrze lżejsze. W sercu pojawia się to znajome drżenie…To jużwiosna.
To już Wielkanoc.
Czas, w którym życie — nawet to najbardziej poranione — ma szansę zacząć od nowa.Czas, w którym jajko staje się symbolem czegoś więcej… kruchej nadziei, która jednak potrafi się odrodzić.Czas ciszy… ale takiej, w której naprawdę coś się dzieje.
I wtedy Pelikan wie…
Że musi lecieć.
Rozpościera skrzydła — może trochę później niż zwykle… ale przecież dobro nie zna kalendarza. W swoim dziobieniesie to, co najważniejsze — małe „rybki dobra”, które dla kogoś stają się chlebem, spokojem, oddechem.
Zapraszam Cię na Pomost Miłości…
Wejdź. Zatrzymaj się na chwilę.Przeczytaj historie rodzin — może jedna z nich znajdzie właśnie Ciebie.
A teraz kilka słów praktycznych – żeby nasz Pomost Miłości miał mocne deski 😊
W treści maila znajdziesz opisy rodzin i osób objętych akcją „Wielkanoc 2026 – Pelikan się zasiedział… ale sercepamięta Drogę”.W załączniku – pod każdą historią – wypisałam konkretne potrzeby.
Jeśli chcesz się włączyć wyślij proszę deklarację na jolanta.brendel@gmail.com, np.
Deklaracje zbieram do 24 marca 2026 r. – proszę o podanie konkretu z listy lub zadeklarowanie kwoty.
Na ich podstawie stworzę bazę osób biorących udział w akcji i będę się kontaktować indywidualnie.
Jeśli ktoś z Państwa woli wesprzeć finansowo, proszę również dać znać mailowo o kwocie, a wpłaty można kierować na konto:
Fundacja Na Pomoście Miłości
59 1020 4900 0000 8202 3734 3750
Tytuł: Darowizna – Wielkanoc 2026
Każdy gest się liczy – czy to jeden zeszyt, paczka mleka, czy drobna wpłata
Ostatnia wiadomość organizacyjna 😊 – Wszystkie dary niezwiązane z akcją muszą na chwilę poczekać… wrócę do„zbieractwa” od połowy kwietnia.
Bo teraz… trzeba lecieć.Trochę szybciej niż zwykle, trochę z wiatrem, trochę pod wiatr… jak to w życiu. Może sięzdarzyć, że nie dolecimy idealnie na 5 kwietnia 2026. Może coś się przesunie, może coś nas po drodzezatrzyma… Ale to naprawdę nic.
Bo tutaj nie chodzi o jedną, konkretną datę w kalendarzu. Nie chodzi o to, żeby wszystko było „na czas” wedługzegarka. Chodzi o coś więcej. O to, żeby dobro dotarło. Żeby ktoś poczuł, że nie jest sam. Żeby w czyimś domu —nawet kilka dni później — pojawił się spokój, ulga, oddech. Bo dobro… naprawdę zawsze trafia na czas. Dokładniewtedy, kiedy jest najbardziej potrzebne. Więc lecimy.
Spokojnie. Uważnie. Razem
Pasjonatka Pelikana – jola brendel
1. Pomoc babci – tej zimy nie było łatwo…. To „dom” pewnej starszej Pani, o której zapomnieli prawie wszyscy… rodzina…..ale nie zapomnieli, ludzie, którzy podobnie jak ta Pani mieszkają gdzieś w pobliżu w takich, a może i w gorszych warunkach. Są jednak znacnie silniejsi i tej zimy niejednokrotnie pomagali, by zupełnie dach – daszek się nie zawalił.

Nie zapomina też nasza Agnieszka gotująca delikatne, pełnowartościowe posiłki.. osoby starsze wiadomo cukrzyca, słabsze przyswajanie różnego jedzenia. Agusia dostarczyła ciepłe milutkie kocyki, ciepłe kapcie, czapki i inne artykuły. Niejako wzięła babcie pod swe skrzydła…. A co się marzy pani ?
Marzy się jej pralka – mam zapewnienie, że zostanie przez tych pomocnych ludzi wokół podłączona. Na pewno zrobię zdjęcia… jeśli – jeśli uzbieramy.. a wierzę, że tak się stanie z Waszą pomocą.
Wybrałam taką:

Tu można podejrzeć aktualną ofertę na niniejszą pralkę.
Z innych rzeczy to żywność:
- Ryż, makarony, kasza, kaszki typu manna, budynie, kisiele, owoce w puszce, ale takie mało słodzone, podobnie jak dżemy.
Babcia uwielbia owoce i.. to może niezdrowe ale uwielbia kawę.. z mleczkiem. Więc dopisuję: - Niskosłodzone ciasteczka, pieczywo chrupkie, słodzik
- Kawa, mleczka do kawy, herbaty – różne ale owocowe najchętniej, cytrynka w płynie
- Kostki rosołowe, naturalne przyprawy
- I hermetycznie zapakowane sery, delikatniejsze wędliny, parówki, twarożki, jogurty, serki topione i inne smarowidła, mussli, chrupki – może jakieś gotowe dania? Może w puszcze jakieś śledziki, rybka, pasta rybna?
- Żele do prania i płukania – do tej nowej pralki ach 🙂
- Papier toaletowy, chusteczki higieniczne ale przede wszystkim chusteczki nawilżające taki jak niemowlakom się kupuje – bardzo się jej przydają zarówno to wycierania rąk ale czasem i do sprzątnięcia czegoś – generalnie zawsze o tym mówi jak pytamy co potrzeba
- Żele do mycia, mydełko –też chyba lepiej w żelu, pasta do zębów, szampon, krem do rąk
- Grzebień, szczotka do włosów, może choć małe pachnidełko – to już mój pomysł – ale chciałabym, by ta babcia poczuła się lepiej, taka doceniona, że choć warunki żadne to ona ma coś pięknego. Lusterko – ale takie powiększające?
- Zestaw pilnik, pęseta
- Taka mała firanka na to okienko, które widzicie na zdjęciu
- Termosik – może być typu termo kubek
- Odświeżacz powietrza – ale taka klasyka nie na prąd
2. PANI EDYTA
(Opisywać już nie będę – pomagamy już od dłuższego czasu – WARTO. Zawsze można do mnie napisać, zadzwonić albo przeczytać na stronie)
Na święta a właściwe na WIOSNE i na lato i na jesień MARZY tylko o jednym – a właściwie marzy Jej córcia – o firmowych butach –takie maja inne koleżanki. Ale chodzi Jej tylko o ten jeden konkretny model. No na tym polegają marzenia – COŚ KONKRETNEGO
Czy spełnimy marzenie jeszcze jedno – Julki, która chciałby latem wyjechać choć na tydzień na kolonie – dzięki Wam pojechała w zeszłym roku i na zimowisko i szkolną wycieczkę. Ną drugą wycieczkę niestety nie – na naszym koncie nie było środków…
Może uzbieramy – koszt to około 2.200,00 Kolonie nad morzem w Darzulbie w okresie 10-19 lipca 2026 Bo teraz to jednak buty 🙂

Pisze mama: Dzień dobry
A czy takie buty dla Justynki można by było uprosić?
Przyszła wiosna a nie ma porządnych:
Proszę tylko rozważyć.
Może rozważymy 😁
3. Pani Andżelika – być może część z Was już ją pamięta z poprzedniej akcji

To mama piątki dzieci, która od lat mierzy się z rzeczywistością, jakiej nikt nie powinien doświadczać. Kolejne mieszkania, kolejne przeprowadzki, kolejne próby znalezienia bezpiecznego miejsca do życia. Niestety często są to lokale w złym stanie – tylko pozornie przygotowane do zamieszkania, z problemami, które wychodzą dopiero po czasie. Zdarza się, że zimą w takich miejscach trudno o ciepło, a dzieci często chorują. A jednak Pani Andżelika nie poddaje się. Za każdym razem, gdy trzeba zacząć od nowa – organizuje życie dzieci od podstaw: szkoły, przedszkola, codzienność. Robi to z niezwykłą siłą i determinacją.

Jakiś czas temu, dzięki Wam, udało się podarować rodzinie pralkę. To może wydawać się zwyczajne, ale dla nich stało się czymś bardzo ważnym – czymś, co daje odrobinę stabilności. I wiecie co? Ta pralka zawsze jedzie z nimi – gdziekolwiek los ich nie zaprowadzi.
Pani Andżelika czasem pisze wiadomości – proste, szczere. Takie, w których nie ma roszczeń, jest tylko nadzieja. Radość z drobiazgów, wdzięczność za każdą pomoc, oczekiwanie na paczkę, która dla wielu z nas byłaby czymś zwykłym, a dla nich jest wydarzeniem.

Dziś chcemy zrobić dla nich coś kolejnego – coś małego, a jednocześnie bardzo ważnego. Chcielibyśmy wspólnie kupić łóżeczko turystyczne dla małej Laury (zdjęcie poglądowe). Takie, które będzie mogło „iść” z nią przez kolejne miejsca, dając jej choć odrobinę stałości, bezpieczeństwa i własnej przestrzeni – niezależnie od tego, gdzie aktualnie mieszkają.

To nie jest tylko łóżeczko. To kawałek dzieciństwa, który nie powinien zależeć od warunków, w jakich przyszło żyć. Adrian i Wiktoria – dwójka z piątki – Wiktorka w przebraniu – w paczce był strój księżniczkowy 😊
Laurka i to dla niej jest tak bardzo potrzebne łóżeczko.
MARZENIA CHŁOPCÓW: – korki do gry w piłkę rozmiar 32 i 38
Dla MAMY – buty wiosenne – rozmiar 41
I jeszcze dla Laurki – takie nosidło, żeby wziąć malucha na plecy 😊 nie chusta tylko takie nosidełko a’la plecak.
4. Michał lat 17 z okolic Rzeszowa – to chyba stała pozycja – ale zmienna sytuacja
Opiekuje się nim babcia od 7 roku życia. Nie otrzymuje żadnych świadczeń na Michałka. Sama ma rentę – 1080 zł… i to musi wystarczyć na wszystko: prąd, gaz, życie. Bardzo często jest tak, że w dniu, kiedy przychodzi renta i opłaci rachunki… zostaje jej 100 zł na cały miesiąc.
Babcia do tej pory chodziła po cmentarzu i myła pomniki, żeby dorobić na chleb. Tak po prostu… żeby było co jeść.
Czekała na operację obu bioder. No i życie napisało swój scenariusz… Ostatnia zima – poślizgnięcie, upadek… operacja. Tak to niestety działa… człowiek czeka latami, a jak się coś stanie – nie ma wyjścia.
Dziś wróciła do domu. Chodzik. Nauka chodzenia od nowa. Ból, bezradność, taka zwykła ludzka bezsilność… I role się odwróciły – dziś to Michał opiekuje się babcią.
To naprawdę dobra, cicha, wierząca kobieta. Nigdy nie prosi o nic dla siebie. Zawsze tylko: „dla Michałka…”. Nie ma 800+, nie ma 300 zł na wyprawkę. Prosi tylko… „błagam o pomoc w opłatach za mieszkanie, wodę, prąd…”.
Na szczęście pojawili się ludzie… z Pomostu Miłości. Jest rodzina, która przekazuje 500 zł na czynsz. Jest ktoś, kto opłaca 100 zł za prąd. To ogromne wsparcie… naprawdę ogromne. Ale… reszta życia dalej jest do uniesienia.
No i święta… jak one mają wyglądać?
A Michał…dostał się do dobrego technikum. Przyniósł babci świadectwo z czerwonym paskiem… i dyplom za swoją postawę wobec kolegów. Dobry chłopak. Taki… po prostu dobry. On nic nie powie. Nie poprosi. Ale ja wiem 😊
Ucieszy się z paczki świątecznej… z Nutelli (tak, Nutella obowiązkowo 😊), z czegoś słodkiego. Fajnie byłoby, gdyby dostał młodzieżową bluzę.
Marzą mu się też firmowe buty… takie miał kiedyś, ktoś z Pomostu kupił – to było ponad dwa lata temu.
A telefon… no cóż… nie usłyszałam tego od niego. On by nie powiedział. Ale ja to wiem 😊 Ta rodzina naprawdę potrzebuje naszej obecności. Takiej zwykłej, ludzkiej. Każde wsparcie ma tutaj znaczenie.
5. Rodzina, 8-osobowa, straciła w pożarze cały dobytek swojego życia – kilkadziesiąt kilometrów od Gdańska

To ośmioosobowa rodzina. Duża… ale przede wszystkim bardzo kochająca się. Mieli swój dom. Taki prawdziwy – azyl, spokój, bezpieczeństwo. I w jednej chwili… ogień zabrał wszystko.
Zostały tylko oni. Na szczęście… wszyscy.
Mama mówi wprost – jako rodzicom najtrudniej jest patrzeć na dzieci. Bo dzieci nie straciły tylko rzeczy… straciły swój świat. Swoje małe nagrody za trud, za naukę, za starania. Bo tutaj dzieci uczone są jednego – że na wszystko trzeba zapracować. Że trzeba szanować to, co się ma. I one to rozumiały. To pogodne, radosne, pełne energii dzieciaki… były. Bo teraz tej radości jest po prostu mniej. Ogień zabrał im coś więcej niż rzeczy.
Najstarszy syn – 14 lat. Miał komputer. Nie tylko do grania… do nauki, do kontaktu z innymi. Prowadził live’y, grał z ludźmi. Mama pamięta, jak wchodziła do pokoju i widziała tę radość w jego oczach… tę iskierkę, kiedy mówił: „mamo, tyle osób jest dziś ze mną”.
Drugi syn – 12 lat. Miał swoją konsolę. Grał razem z bratem. Śmiech, rozmowy, opowieści: „mamo, wygrałem!”, „mamo, zbudowaliśmy wioskę w Minecraftcie!”. Tak, takie czasy… dzieci w tym są. Ale te dzieci wiedziały też, kiedy wyjść na dwór, kiedy się pouczyć. Lubią piłkę, klocki LEGO… zwyczajne dzieciństwo.
Jest też Wiktoria – 10 lat. Dziewczynka wyjątkowa… (każda mama tak powie, prawda 😊). Wrażliwa, pomocna, zakochana w młodszej siostrze. Uwielbia rysować, robić zdjęcia. Miała tablet… robiła nim zdjęcia zwierzętom, rodzeństwu. Marzy o własnym… i o swoich małych dziewczęcych światach z lalkami.
Dwóch młodszych chłopców – Mikołaj (7 lat) i Antoś (5 lat). Dzieli ich dwa lata… ale jak mówi mama – jakby byli bliźniakami 😊 Dwa małe żywioły. Samochodziki, LEGO, rysowanie… i oczywiście Roblox.
I najmłodsza – maleńka Nell. Ma niespełna 9 miesięcy. Jeszcze nie wie, co lubi najbardziej… ale już wiadomo, że jest pogodnym, uśmiechniętym słoneczkiem. Leżenie na brzuszku, grzechotki, grające zabawki. I codzienność… pieluszki – niestety musi mieć konkretne, bo ma uczulenie.
Rodzice… mówią coś bardzo ważnego: „my mamy wszystko – mamy siebie”. I to jest prawda. Nikomu nic się nie stało. I to jest najważniejsze.
Ale…
Chcieliby powiedzieć dzieciom: „wracamy do domu”. Do swoich pokoi. Do ciszy. Do bezpieczeństwa.
Budują. Walczą. Zbierają na pustaki, na dach… krok po kroku. Mąż pracuje gdzie się da – po godzinach, u znajomych. Ile można tak wytrzymać…? Wiadomo.
Nie poddają się. Ale jest bardzo ciężko.
Pomoc rzeczowa już do nich dotarła. Ubrań mają dużo – i za to są ogromnie wdzięczni. Naprawdę ogromnie. Mama mówi, że do końca życia będzie dziękować za ludzi, którzy wtedy byli. Niedawno zakupiśmy odkurzacz, taki cichutki, że można sprzątać bez budzenia najmłodszej. Obencie mieszkają u swojej rodziny. Ale jak cos dostają typuwłasnie odkurzacz to używają i mamy nadzieję niebawem będą mogli u sibie sprawdzić jak działa.
Ale dziś najbardziej potrzebują jednego…
Pomocy finansowej ale i rzeczowej. Żeby wrócić do domu. Żeby dzieci znów miały swoje miejsce. Swoje łóżko. Swój kąt.
Bo stracić rzeczy… to jedno. Ale odbudować dzieciństwo – to drugie.
Kiedyś to oni pomagali. Dziś… potrzebują pomocy. I wiecie co? Oni się nie poddadzą. Ten dom powstanie. Tylko… dobrze by było, żeby nie musieli iść przez to sami.
Po rozmowie ustaliliśmy potrzeby:
- Paczki świąteczne dla dzieci – wg uznania – nie ma za dużo miejsca w obcym mieszkaniu
- Komplet garnków + patelnia
- Mikser
Voucher do Castoramy albo innego sklepu budowalnego lub sklepu typu IKEA
7. Ludzie bezdomni – w pewnym sensie mają domy, zaadoptowane domki na działkach
Jest ich obecnie kilku… Zimą kilku zdecydowało się na pomoc… ale oni wrócą… jak mówią tu jest ich „dom”
Nikt z nas nie wie, co sprawiło, że Ci ludzie są „nad przepaścią”. Ufam, że gest miłosierdzia może odwrócić ich los… oni spędzą te piękne radosne święta na dworze… szczególnie Im potrzebna jest świadomość obecności drugiego człowiek
Z myślą o nich:
- Puszki mięsne, konserwowe,rybne, dania gotowe – w mniejszych porcjach
- Żółty ser, dżemy, serki topione – generalnie coś na kanapki
- Masło – w plastikowych opakowaniach, olej
- Kawa sypana, rozpuszczalna, herbaty, soki np. warzywne
- Mleko – w mniejszych kartonikach
- Żele do mycia, pasty do zębów, szampony, chusteczki nawilżane
- Tabletki p/bólowe typu apap ibupron
- Octenisept, plastry, opatrunki
- Latarki – klasyka na baterie albo na”korbkę”
