Dobre dzieciaki. Trudne historie. Ich marzenia na 18-tkę. Wprowadźmy Ich razem na Pomost Miłości. 2026 r.
Drodzy Przyjaciele Fundacji,
nie było mi łatwo wybrać młodych ludzi do tej akcji.
W naszej bazie rodzin objętych pomocą Fundacji „Na Pomoście Miłości” mam dziesięcioro dzieci urodzonych w 2008 roku, czyli takich, które właśnie wchodzą w dorosłość. Każde z nich ma swoją historię. Każde zasługuje na zauważenie. I pewnie każdemu chciałoby się podarować coś pięknego na osiemnaste urodziny.
Ale wiem też, że nasza Fundacja — jak czasem mówię — jest trochę „fundacją dzielnicową”. Bliską ludziom, konkretną, codzienną. Nie chcę, by nasze działania były nieustannym proszeniem o więcej i więcej. Dlatego ten wybór był dla mnie szczególnie trudny.
Wybrałam siódemkę młodych ludzi, co do których mam głębokie poczucie, że mogą nie dostać nic od nikogo.
A przecież osiemnaste urodziny to nie jest zwykły dzień. To próg. Moment, w którym młody człowiek zaczyna myśleć: „jestem dorosły”, „mogę więcej”, „mogę spróbować inaczej”. Dla wielu z nas prezent na 18-tkę jest czymś oczywistym — laptop, tablet, monitor, buty, ubranie, elegancki strój, coś wymarzonego. Dla nich to często marzenie wypowiadane cicho, niepewnie, jakby nie do końca wolno było o nie prosić.
Tak, wiem — to są marzenia jednorazowe, materialne.
Ale czasem właśnie taki jednorazowy gest może powiedzieć młodemu człowiekowi coś bardzo ważnego:
„Nie jesteś sam.”
„Ktoś Cię zauważył.”
„Ktoś uznał, że Twoja radość też jest ważna.”
Wielu z tych wspaniałych młodych ludzi marzy tak naprawdę o czymś dużo większym niż tablet, monitor, buty czy ubranie. Marzy o innej przyszłości. O spokojniejszym domu. O szansie. O tym, żeby nie powtarzać bólu, który widzieli wokół siebie. O tym, by kiedyś móc powiedzieć: „udało mi się”.
Może nasz gest będzie dla nich małym znakiem na starcie dorosłości. Może pomoże im pomyśleć:
„Skoro są ludzie, którzy mnie zauważyli, to może naprawdę jestem ważny. Może pójdę w świat i będę robić wszystko, by zmieniać świat — zaczynając od swojego własnego. Bo jestem już dorosły. I mogę więcej.”
Dlatego zapraszam Państwa do naszej wyjątkowej akcji:
Michał – wnuk p Bożenki (okolice Jasła)
Nie będę jej zbyt mocno opowiadać własnymi słowami, bo są takie listy, których nie trzeba tłumaczyć. One mówią same. A ten mówi o miłości babci do wnuka, o trosce, bezsilności, nadziei i ogromnym pragnieniu, żeby Michał mógł choć przez chwilę poczuć zwykłą, dobrą radość.
Poniżej zamieszczam fragment listu pani Bożenki. Mnie osobiście poruszają do głębi.
Po nich przejdziemy do konkretów — do marzeń Michała.
Bo kiedy czyta się te słowa, tak bardzo chciałoby się wygrać w totolotka:



Na mojego smsa napisał tak:

Poprosiłam o linki – ale oferty giną na bieżącą więc się umówiłam, jak coś się uda uzbierać wówczas wyśle mi Jeszce raz linki do aktualnych ofert, żeby można było zakupić. A to te, które wybrał – traktujemy je jako poglądowe – najważniejsze, żeby był jasny kolor.
Chciałby jeszcze buty… w końcu za rok MATURA!

Zapytałam a może coś z elektroniki, lat 18 wiadomo… i tak napisał mi Michał…
Jako, że jednak wybrał to może się uda 🙂 jeśli nie ten – bo to mocny monitor do komputera jaki ma – będę się zastanawiać czy nie zakupić – jeśli rzecz jasna uzbieramy cos tańszego, pasującego do posiadanego przez Michała komputera ale równie dobrego.
Sprawmy temu chłopakowi radość. Niech poczuje, że ktoś widzi jego serce, jego osiemnastkę i tę niezwykłą więź z Babcią.
Asia M.
Asia jest wychowanką Ośrodka, ma dwóch braci i jest kochaną skromną nastolatką (okolice Przemyśla – mała wioseczka)
Dlaczego Ośrodka – może dlatego, że warunki w domu trudne, może dlatego, że wymaga bardziej profesjonalnej opieki – to dziewczyna, która ma sporo trudności zarówno w nauce jak i w relacjach.
Na 18-te urodziny chciałaby dostać NOWĄ sukienkę i buty – uzgodniłyśmy, że jak dam hasło to wybierze sobie sama, a my kupimy i wyślemy ze sklepu prosto do Niej.
Paweł R.
– Historię Pawła chcę opowiedzieć przez słowa jego Mamy, pani Marzeny
To ważne: pani Marzena nie napisała do mnie sama z prośbą o prezent. Odpowiadała na moje pytania. A kiedy zapytałam, czego najbardziej potrzebują, znów — jak to często bywa u mam — nie pomyślała o sobie. Napisała, że nigdy nie myśli o sobie, tylko o tym, żeby dzieci miały ubrania, buty i coś do jedzenia.

Ta rodzina od dawna niesie bardzo dużo. Jest niepełnosprawna Ania, młodsze rodzeństwo, codzienne rachunki, choroby i lęk, czy wystarczy do kolejnego świadczenia. Pani Marzena po wypadku i operacji ma niesprawną prawą rękę. Dwa palce są sztywne, ręka nie wróciła do formy, a rehabilitacja, która mogłaby jeszcze pomóc, jest dziś poza ich możliwościami finansowymi. Do tego doszła osteoporoza.
Ostatnio rodzina dostała kolejny cios: tata Pawła złamał nogę. Od blisko trzech miesięcy jest właściwie leżący, kość nie chce się zrosnąć, próbuje poruszać się w specjalnym bucie pneumatycznym. Na ten moment nie przysługuje mu żadna renta.
W takiej sytuacji marzenia Pawła nie mają właściwie żadnej szansy, by spełniły się w domu.
Na moją prośbę pani Marzena podała kilka rzeczy, o których Paweł marzy od dawna. Odpisała z ogromną nieśmiałością, że głupio jej o tym pisać, bo wie, że są to droższe rzeczy. Wymieniła hulajnogę elektryczną, tablet i konsolę — ale od razu dodała, że nigdy nie było ich stać na podobne prezenty.
Najbardziej poruszające jest jednak to, co napisała o samym Pawle: że nie myśli on o tym, że od kogoś coś dostanie. Że zawsze był i jest skromny, spokojny, bardzo zaradny, pomocny i kochany. Że zawsze można na niego liczyć — szczególnie teraz, gdy tata jest chory.
W rozmowie telefonicznej Paweł wybrał tablet. Przesłał nawet linki do modeli — nie dlatego, że czegoś żąda, ale dlatego, że zapytałam go wprost, o czym marzy i co naprawdę byłoby dla niego pomocne.
Tablet byłby dla niego pomocą w nauce, ale też czymś więcej. Znakiem, że w dniu swojej osiemnastki został zauważony. Że ktoś potraktował jego potrzeby poważnie. Że nie wszystko musi przegrywać z rachunkami, chorobą i codziennym lękiem o jutro

Podarujmy Pawłowi tablet na 18-tkę. Niech ten dobry, skromny chłopak poczuje, że na Pomost dorosłości nie wchodzi sam
Karol Z. – będzie obchodził 18. urodziny w maju.
Ma starszą siostrę i dwóch młodszych braci. Mieszka z mamą i rodzeństwem w okolicach Przemyśla. Jego rodzinę zauważyła kiedyś moja koleżanka z Caritasu w Przemyślu — i tak trafili na nasz fundacyjny Pomost.

Mama Karola wychowuje dzieci sama. Przez długi czas mieszkali w bardzo trudnych warunkach — w mieszkaniu socjalnym z wilgocią i grzybem. Potem przyszło zalanie. Paradoksalnie to właśnie ono sprawiło, że otrzymali inne lokum: wymagające remontu, bez wielu potrzebnych rzeczy, ale suche. Bez grzyba. A dla tej rodziny to już była ogromna zmiana.
Mama pisała mi, że poprzednie mieszkanie odbiło się na ich zdrowiu. Meble pogniły, wiele rzeczy trzeba było organizować od początku. Teraz powoli kupuje to, co się da — często używane, z ogłoszeń. Przy czwórce dzieci każda potrzeba szybko staje się dużym wydatkiem, a wszystko jest dziś bardzo drogie.
Kiedy zapytałam o Karola i jego marzenie na 18-tkę, mama odpisała skromnie, że myśli, iż „wszystko sprawi mu przyjemność”. Ja jednak jeszcze dopytuję — bo bardzo chciałabym, żeby Karol dostał coś naprawdę swojego. Nie coś przypadkowego, nie „cokolwiek”, ale prezent wybrany z myślą o nim. Dowiedziałam się, że może jakiś silny powerbank, grę na konsolę albo jakieś ubranie, perfum- sporo ostatnio choruje, mocno zeszczuplał i brak Mu odzieży. Nadal czekam na konkrety
Bo to przecież osiemnastka.
Ten jeden, symboliczny moment, w którym młody człowiek powinien poczuć: to jest mój dzień, ktoś o mnie pamięta, ktoś chce sprawić mi radość.
Podarujmy Karolowi prezent na 18-tkę. Niech na Pomost dorosłości wejdzie z poczuciem, że został zauważony i że jego radość też jest ważna.
Kasia B – ma starszego o rok brata i młodszą o pięć lat siostrę.
Ich mama, pani Dorota, przez pewien czas miała przy sobie wspaniałego człowieka. Był wdowcem, pokochał ją i jej dzieci, a oni stworzyli razem nową rodzinę. Tak bardzo ich kochał. Tak bardzo walczyli o jego życie, kiedy w styczniu 2024 roku ciężko zachorował.
Niestety — zmarł.
I pani Dorota znów została z dziećmi sama.
Ich codzienność nie jest łatwa. W domu nie ma bieżącej wody. Jakiś czas temu udało nam się kupić dla tej rodziny pralkę półautomat — rzecz, która dla wielu z nas jest oczywistością, a tam przyniosła ogromną ulgę, ułatwienie i nawet takie niedowierzanie, że naprawdę się udało.
Kiedy zapytałam panią Dorotę o marzenie Kasi na 18-tkę, odpisała bardzo prosto: Kasia bardzo lubi czytać książki i najbardziej ucieszyłaby się z karty podarunkowej do Empiku. Pojawiła się też gofrownica — takie zwykłe, domowe marzenie, które mogłoby dać trochę radości nie tylko Kasi, ale i całemu rodzeństwu.
I znów myślę sobie: to nie są wielkie rzeczy.
Ale dla Kasi mogą być bardzo ważne.
Bo książka, karta podarunkowa do EMPIKU, możliwość wybrania czegoś samodzielnie — to też jest prezent wolności. A gofrownica? Może być pretekstem do zapachu ciepłych gofrów, do chwili normalności, do małego święta w domu, który przeszedł już tak wiele.
Propozycje książek:
- 101 lekcji które zmienią twój sposób myślenia – Brianna Wiest
- Atomowe zmiany. Drobne zmiany, niezwykłe efekty – Clear James
- Nic mnie nie złamie. Zapanuj nad swoim umysłem i pokonaj przeciwności losu. – Goggins David
- Odwaga bycia nielubianym – Kishimi Ichiro
- Potęga podświadomości – Murphy Joseph
- Reguła 5 sekund. Masz wszystko, czego potrzebujesz, aby odmienić swoje życie – Robbins Mel
Podarujmy Kasi prezent na 18-tkę. Niech poczuje, że jej radość, jej pasje i jej wejście w dorosłość też są ważne.
Wioletka W.
– To historia trzech sióstr, które bardzo wcześnie musiały nauczyć się dorosłości.
Najstarsza siostra przejęła opiekę nad młodszymi. Dziewczyny trzymają się razem, wspierają się, organizują codzienność, studiują, uczą się i próbują remontować dom, który bardziej przypomina trudne wyzwanie niż bezpieczne miejsce do życia.
A jednak w tym wszystkim jest ogrom miłości.
Wioletka — najmłodsza z sióstr — jest oczkiem w głowie starszych dziewczyn. Dziś sama staje na progu dorosłości, ale dla nich nadal jest tą ukochaną młodszą siostrą, o którą troszczą się z całego serca.
Niedawno znów przyszło im zmierzyć się z trudną sytuacją. Wioletka doznała urazu nogi w szkole. Najpierw, mimo opuchlizny, nie otrzymała właściwej diagnostyki. Dopiero prywatna wizyta u ortopedy pokazała, że sprawa jest poważniejsza: trzeba było ściągnąć krwiaka, oszczędzać nogę, chodzić o kulach, szukać terminu rezonansu i czekać na decyzję, czy potrzebna będzie operacja, czy rehabilitacja.
Najbardziej poruszyło mnie w tej wiadomości jedno zdanie: że to Wioletka, mimo bólu i stresu, uspokajała swoją starszą siostrę. A przecież sama najbardziej przeżywała to, że nie może wrócić do szkoły.

Kiedy zapytałam o jej marzenia na 18-tkę, siostra odpisała, że Wioletka jest skromną dziewczyną, bardzo fascynuje się Formułą 1 i marzy jej się telefon, bo ten, który ma, jest stary i popękany. Wspomniała też o klockach LEGO z kolekcji aut, grach, bluzach, koszulkach i czapeczkach związanych z Formułą 1.
Podpytywała Wioletkę ostrożnie, tak żeby dziewczyna niczego się nie domyśliła — bo przecież chodzi o niespodziankę. Przysłała przykładowy link do zestawu LEGO z kaskiem Lewisa Hamiltona i od razu napisała z zakłopotaniem, że nie sądziła, że takie rzeczy są „aż tak drogie”. Że może lepiej dać sobie na spokojnie.
I właśnie to mnie porusza.
Bo Wioletka naprawdę ucieszyłaby się pewnie i ze słodyczy. Ale czy osiemnaste urodziny nie są takim momentem, kiedy choć raz warto podarować coś, co jest naprawdę z jej świata? Coś, o czym mówi codziennie. Coś, co nie jest rachunkiem, remontem, leczeniem ani kolejną domową potrzebą.

Jeśli telefon — to taki, który będzie miał dobrą pamięć i aparat. Jeśli prezent z Formuły 1 — to coś, co sprawi, że poczuje: ktoś mnie słuchał, ktoś pamiętał, ktoś potraktował moje zainteresowania poważnie.
Podarujmy Wioletce prezent na 18-tkę. Niech ta skromna, dzielna dziewczyna poczuje, że jej dorosłość zaczyna się nie tylko od obowiązków, ale też od radości, niespodzianki i pięknego znaku: ktoś o mnie pamięta.
Karolina K. – wchodzi właśnie w dorosłość.
Jej mama, pani Magdalena, próbuje dziś na nowo poskładać życie swojej rodziny. Za nimi wiele trudnych doświadczeń, chwilowego rozdzielenia, formalności i walki o to, by dzieci mogły wrócić do domu na dobre. Sąd wyraził zgodę na urlopowanie dzieci pod warunkiem stworzenia im bezpiecznych, komfortowych warunków do życia i rozwoju.

Karolina uczy się w szkole zawodowej na kierunku fotograf. Razem ze starszym bratem ukończyła też kurs fotograficzny z wynikiem pozytywnym — i bardzo chciałabym, żebyśmy zobaczyli w niej nie tylko trudną historię, ale też młodą dziewczynę z pasją, gustem i swoimi marzeniami.
Kiedy zapytałam mamę o prezent na 18-tkę, odpowiedziała z dużą nieśmiałością. Napisała, że Karolina bardzo lubi LEGO, kolekcjonuje samochody z filmu „Szybcy i wściekli” i ząbki — w różnych postaciach. A po chwili dodała: „proszę może do jakiej kwoty, bo to też tak głupio”. I właśnie w tym „głupio” jest tyle pokory.

Bo przecież osiemnastka jest raz. I naprawdę chciałabym, żeby Karolina dostała coś swojego — nie coś do domu, nie coś praktycznego dla wszystkich, ale prezent wybrany z myślą o niej. O tym, co lubi. Co zbiera. Co sprawiłoby jej zwyczajną, dobrą radość.
Zatem: Marzenie Karoliny: LEGO / samochody z filmu „Szybcy i wściekli”, ewentualnie koszulka w rozmiarze M albo drobne gadżety związane z jej pasją.

Moje propozycje na prezencik dla Karoliny:
Wariant większy: LEGO Fast & Furious + koszulka M + słodycze.
Wariant średni: LEGO Speed Champions z autem + mały gadżet „Szybcy i wściekli”.
Wariant mniejszy: koszulka M + modelik auta + słodycze.
Wariant bardziej domowy: pościel albo koc z motywem aut, lampka nocna i drobiazg kolekcjonerski.
Sprawmy Karolinie prezent z jej świata — taki, który powie jej: znamy Twoje pasje, pamiętamy o Twojej osiemnastce i chcemy, żeby ten dzień był naprawdę Twój.
Zapraszamy do wspólnego pakowania Pelikana na 18-tkę! Niech leci do naszych młodych dorosłych z prezentami, radością i odrobiną tego pięknego zamieszania, które mówi: „ktoś tu dzisiaj świętuje!”. A jeśli ktoś chciałby dorzucić coś słodkiego, pachnącego albo po prostu miłego — słodycze, kosmetyki i drobne upominki są zawsze mile widziane, bo choć oni formalnie wchodzą w dorosłość, to czekolada i żel pod prysznic nadal mają moc ratowania świata.


